№ 67
Kawiarnia „Riwiera", początek XX w.

Kawiarnia „Riwiera" pełna gości

To ta sama kawiarnia „Riwiera", o której czytaliśmy już w eksponacie nr 15 — tyle że tutaj pokazana jest z bliska i nieoczekiwanie pełna ludzi. Wysokie okna murowanego budynku otaczają dekoracyjne postacie kobiece — te same marmurowe kariatydy, z których kawiarnia słynęła. Nad wejściem widnieją dwa szyldy: „CAFÉ RESTAURANT" oraz obok „KUBERNII" (prawdopodobnie od rosyjskiego słowa „губернія" — prowincja/gubernia) — jakby tego dnia kawiarnia przyjmowała gości nie na zwykłą wycieczkę, lecz z okazji jakiejś większej, być może nawet gubernialnej uroczystości czy wystawy. Wzdłuż całej ściany budynku, na krzesełkach i przy okrągłych stolikach, siedzą dziesiątki ludzi, a za nimi wznosi się dach szklarni oraz rozstawione białe namioty.

Ze źródeł pisanych wiadomo, że kuchnią kawiarni na początku kierował sam kucharz pałacowy, a hrabia Vladislovas Tiškevičius miał tu osobny pokój na obiady. Wieczorami gości bawił ośmioosobowy zespół, śpiewający włoskie piosenki w neapolitańskich strojach, po wodzie pływały oświetlone łodzie, naśladujące wenecki plac Świętego Marka, a latem nieużywana ujeżdżalnia pałacowa zamieniała się w teatr, w którym występowały nawet trupy aktorskie przybywające z Palangi. Ta fotografia, zatłoczona gośćmi i z dodatkowym szyldem, najprawdopodobniej uwieczniła jeden z takich wyjątkowych dni, gdy „Riwiera" zamieniała się w prawdziwe uzdrowiskowe widowisko.

W odróżnieniu od większości innych eksponatów, ta animacja nie koloruje fotografii — pozostaje czarno-biała. Zamiast tego, na lewym skraju kadru niespodziewanie pojawia się kłąb dymu lub pary, unoszący się ku niebu — jakby gdzieś poza kadrem gotował się czajnik, pracowała lokomotywa parowa albo szykowały się fajerwerki. Sam tłum pozostaje nieruchomy, zastygły dokładnie w tej sekundzie, w której fotograf nacisnął spust migawki.