№ 63
Fotografia gości w ogrodzie, początek XX wieku

Goście pozują w zacienionym zakątku ogrodu

Głęboko w cieniu parku, w ukrytym zakątku ścieżki otoczonym gęstym listowiem, przy dużej kamiennej wazie – niczym przy stoliku odkrytym przez przypadek – zasiadło sześcioro gości: trzy damy w kapeluszach o szerokich rondach po lewej, młodsza kobieta bliżej wazy, wąsaty i brodaty pan w czapce w stylu mundurowym i marynarce, oraz jeszcze dwie damy po prawej. Wokół – jedynie gęste krzewy i wysokie drzewa; nie widać ani pałacu, ani śladu szerszej ścieżki, jakby grupa odnalazła zupełnie własny, odcięty od reszty świata kącik.

To kolejna „niespodzianka” krajobrazowego parku Édouarda André, podobna do sztucznej groty (eksponaty nr 59–60): w przeciwieństwie do ściśle geometrycznej części parterowej przy pałacu, kręte, zacienione ścieżki prowadziły gości przez gęstwinę do niespodziewanych, przytulnych zakątków, w których miło było przysiąść – i uwiecznić się na fotografii. Takich urzekających zakątków w parku nie brakuje i dziś: każdy zakręt ścieżki odsłania nowy, swoiście fotogeniczny widok.

Początkowo zastygłe, oficjalnie pozujące twarze w animacji niespodziewanie ożywają – jedna po drugiej, wszystkie sześć osób zaczyna się uśmiechać i machać prosto do kamery, jakby dostrzegły starego znajomego. Powaga fotografii rozpływa się w wesołym, niemal współczesnym geście – przypominającym, że chęć wystrojenia się w najlepsze ubrania i zrobienia sobie zdjęcia w ulubionym miejscu ogrodu nie zmieniła się przez ponad sto lat ani trochę.